Trwa wczytywanie stony...
Stowarzyszenie sympatyków
klubu Wisła Płock
Wisła Płock

ojrzyn

 fot. Wisła Płock

Sezon 2018/2019 za nami. Sezon trudny, z maleńkimi wzlotami, większością upadków, ale ostatecznie zakończony szczęśliwie dla nas. Sezon zupełnie odmienny od jeszcze poprzedniego, w którym do samego końca biliśmy się o udział w eliminacjach do Ligi Europy. Skoro więc było tak dobrze, to dlaczego było tak źle i dlaczego będzie lepiej?

Przypomnijmy sobie, jak było dobrze.

W sezon 2017/2018 weszliśmy z problemami - z klubem pożegnał się wieloletni trener Marcin Kaczmarek, a jego następcą został Jerzy Brzęczek, w którego niewiele osób wierzyło, nie oszukujmy się. Nowy szkoleniowiec nie mógł przygotować zespołu po swojemu, otrzymał go 4 dni przed inauguracją rozgrywek. Do 7. kolejki włącznie wiodło się różnie, raz zwycięstwo, raz porażka, zdarzyła się też klęska z Górnikiem Zabrze 0:4. Przyszła 8. seria gier i wyjazd do Lubina. Tam zaczęło się fatalnie, bo do przerwy przegrywaliśmy 0:2, ale Nafciarze nie poddali się i ostatecznie zremisowali 2:2. I to właśnie tamto spotkanie był sygnałem, kopem do przodu. Chwilowym.

Przyszły kolejne zwycięstwa z Pogonią, Cracovią, Termalicą. Porażka z Koroną, deklasacja Śląska i kolejna seria porażek: z Piastem, Jagiellonią, Lechią i Lechem. I nastąpił grudzień i passa aż 6 meczów bez porażki (aż 5 zwycięstw, 1 remis), w tym wygrana z mistrzem Polski - Legią. Konsekwetnie ciułaliśmy punkty i po remisie we Wrocławiu w 28. kolejce stało się jasne, że zagramy w TOP8 Ekstraklasy. W rundzie finałowej po 2 zwycięstwa, 2 remisach i 2 porażkach przed ostatnim meczem stanęliśmy przed szansą zajęcia 4. miejsca i tym samym zapewnienia sobie prawa do udziału w eliminacjach do Ligi Europy. Warunek? Nie patrzeć na Górnik i wygrać swój mecz. Zaczęło się świetnie, bo Jose Kante wyprowadził nas na prowadzenia. Wyrównał Runje. Znowu na prowadzenie wyprowadził nas Kante. No właśnie. Tak pierwotnie się wydawało, bo sędzia Lasyk, po sprawdzeniu na ekranie VAR (!!!) całej akcji, doszukał się faulu, którego nie było i bramkę anulował. Nafciarze tego meczu nie wygrali i marzenia legły w gruzach. Oczywiście to był piękny sezon, ale każdy czuł, że brakowało tej wisienki na torcie. 

stilo

Dlaczego więc ostatni sezon był tak zły?

Można powiedzieć, że sezon 2017/2018 paradoksalnie zapoczątkował tę (prawie) katastrofę. Zaczęło się od tego, że prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zaproponował Jerzemu Brzęczkowi posadę selekcjonera reprezentacji Polski. A że takich propozycji się nie odrzuca... Przejdźmy więc do punktu 1.

 

1) Trenerzy

Następcą Jerzego Brzęczka został Dariusz Dźwigała. Znany ligowiec, bardzo sympatyczny facet, jednak trener bez większych sukcesów, mający fajną przygodę w Dolcanie Ząbki, mający pod wodzą reprezentacje Polski U18 i U19. Historia lubi się powtarzać, mogło to wypalić jak w przypadku Brzęczka, ale z drugiej strony - nic dwa razy się nie zdarza. Tak też, niestety, było. Drużyna nie mogła wypracować sobie stylu, wyniki były przeciętne - 3 zwycięstwa, 4 remisy, 5 porażek. Średnia punktów na mecz, a więc 1,08, nie powalała, a czarę goryczy przelała klęska w fatalnym stylu w Szczecinie z Pogonią 0:4. Jednak, aby być obiektywnym, trzeba przypomnieć, że to za kadencji Dźwigały rozgromiliśmy w Warszawie Legię aż 4:1. Po wspomnianej wyżej porażce i 85 dniach pracy trenera klub postanowił rozstać się z nim. Jego następcą został Kibu Vicuña.

 

Kibu Vicuna 1000x600

 fot. Włodzimierz Sierakowski/400mm

Vicuña to postać w polskiej piłce powszechnie znana. Przez wiele lat był asystentem Jana Urbana czy to w Legii, Lechu czy w Śląsku, ale także i w Osasunie. Do Płocka ściągnął go z litewskich Troków Łukasz Masłowski, który w jednym z wpisów na Twitterze ręczył swoją głową za miłego Hiszpana. FK Trakai był to pierwszy klub prowadzony samodzielnie przez Kibu i radził sobie w nim, jak na zastane tam warunki, bardzo solidnie. Promował młodych zawodników, a stylem gry chciał cieszyć oczy kibiców. Początki w naszym klubie były również obiecujące. Drużyna zaczęła notować lepsze wyniki i widać było, że Hiszpan chce grać ofensywny, ciekawy futbol. Akcje budowane były krótkimi podaniami począwszy od bramkarza i... ...Nagle skończyła się ta gra, wyniki zaczęły być znowu słabe. Vicuña trenował Wisłę przez 175 dni. W tym czasie 4 razy wygrał, 5 razy zremisował, 10 razy przegrał i odpadł z Pucharu Polski z I-ligową Puszczą Niepołomice. Średnia punktów na mecz - 0,89. Nafciarzy zostawił na 15. miejscu w tabeli na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego.

Trzecim trenerem na początku kwietnia został więc Leszek Ojrzyński, ale o nim w innej części tego tekstu.

2) Słaba dyspozycja zawodników

W sezonie 2017/2018 mieliśmy zawodników, którzy wystrzelili z formą. Mieliśmy piłkarzy, którzy odbudowali się. Jasne, byli zawodnicy, którzy zawiedli, ale oni byli w mniejszości. Natomiast w minionych rozgrywkach mieliśmy odwrotną tendencję. Weźmy takiego Adama Dźwigałę. Chłopak bardzo fajnie sobie radził w środku defensywy, ciekawie uzupełniał się z Alanem Urygą, zapracował sobie nawet na powołanie do reprezentacji Polski i od tego momentu wszystko się zepsuło. Nerwowość, elektryczność, niepewność, głupie czerwone kartki. Tak wyglądał przez większość czasu w minionych rozgrywkach "Dźwigu". Drugi sztandarowy przykład - Semir Štilić. Totalny zjazd, kompletnie bezużyteczny, snujący się po boisku jakby za karę, bez żadnych chęci. Stępiński? Żadnego kroku na przód, przeciętny do bólu. Łukowski? Albo kontuzjowany albo nie za wiele wnoszący na boisku. Merebashvili? Niezłe liczby, ale jeszcze więcej złych decyzji boiskowych, które jedynie irytowały.

 

dzwigu

 fot. Sport Onet

Łasicki? Kolejny piłkarz, który zamiast rozwijać się, to albo obniżył loty albo miał kłopoty zdrowotne. Varela? Jak grał, to potrafił wnieść trochę świeżości w poczynania Nafciarzy, ale co z tego, skoro co chwilę kończył w gabinecie lekarskim? Warcholak? Niech za odpowiedź posłuży fakt, że od momentu, kiedy zszedł z boiska w grudniu z Koroną, nie powąchał już więcej murawy. Borysiuk? Poza dwoma golami, pięknymi dodajmy, kompletnie nic nie wniósł, a od byłego reprezentanta czy zawodnika, który grał w Niemczech czy Anglii powinniśmy jednak więcej oczekiwać. Szwoch? Ok, był kontuzjowany przez dłuższy czas, ale kiedy grał, to nie można powiedzieć, żeby napędzał ataki Wisły - raczej przeciętny i bezbarwny.

Tak naprawdę niewątpliwie najjaśniejszą postacią naszej drużyny byli Dominik Furman, który ciągnął cały wózek przez ten sezon i zasłużył na miano najlepszego zawodnika tego sezonu. Solidny poziom trzymał również Alan Uryga, który był najrówniejszy z całego bloku obronnego. Na początku rozgrywek świetnie prezentował się też Ricardinho, a pod koniec odpalił Oskar Zawada. Na uwagę zasługuje też fakt, że Damian Szymański zapracował sobie na transfer do przecież mocnej ligi rosyjskiej. Nie licząc "wielbłądów", to na umiarkowaną pochwałę zasłużył również Thomas Dahne, ale tym samym przejdźmy płynnie do punktu numer 3.

3) Bramkarze

Niestety, ale był to jeden ze słabszych naszych elementów w tym sezonie. O ile Thomas Dahne to bardzo solidny zawodnik, to jednak jego błędy, czyli tzw. "klopsy" czy złe decyzje na przedpolu kosztowały nas czy to punkty czy utratę bramek. A presji zbyt dużej nie miał kto na nim wywrzeć, bo Bartłomiej Żynel, który uchodził za duży talent, kiedy do nas przychodził, jako takowy jednak się nie przedstawił, a jego fatalne błędy w meczu ze Śląskiem mogły kosztować nas utratę ekstraklasowego bytu.

 

zynel

 fot. Sport - Dziennik

Do rozgrywek ekstraklasowych, z braku laku, zostało zgłoszonych aż sześciu golkiperów! Oprócz wspomnianych wyżej dwóch, to byli to: Marcel Zapytowski, Bartłomiej Gradecki, Adrian Tokarski (rezerwowy bramkarz rezerw, zdarzyło mu się zagrać nawet w ataku!), Mateusz Kryczka. I nie trzeba chyba mówić, że żaden z nich nie był przygotowany do występół na najwyższym poziomie.

4) Transfery i dyrektor sportowy Łukasz Masłowski

Pracę dyrektora Masłowskiego na swojej stronie podsumowaliśmy już na wiosnę, kiedy to oficjalnie opuścił nasze szeregi, by taką samą funkcję pełnić w II-ligowym Widzewie Łódź. Teraz, po zakończeniu sezonu, możemy wziąć pod uwagę z czystym sumieniem wszystkie transfery przeprowadzone w minionych rozgrywkach.

 

maslo

 fot. Piotr Kucza/Newspix

Bartłomiej Żynel - tak jak wyżej wsponieliśmy, przychodził z łatką talentu, ale rzadko to potwierdział; miał wywrzeć presję na Thomasie Dahne, a wzmagał jedynie stres na trybunach; na plus mecz z Górnikiem Zabrze w 36. kolejce

Patryk Wieliczko - transfer zagadka, jego aktualny klub to Wierzyca Pelplin...

Mateusz Szwoch - długo kontuzjowany, ale jeśli grał, to więcej miał meczów, w których był niewidoczny, aniżeli takich, o których można było powiedzieć, że rzeczywiście zagrał fajnie

Caló - Portugalczyk miał zastąpić Michalaka, a nawet miał być lepszy ze względu na atut dryblinu, ale niestety nie było mu dane zaprezentować pełni swoich możliwości, bo nie znalazł uznania ani w oczach Dźwigały ani w oczach Kibu

Marcin Warcholak - totalna katastrofa - mierny w ofensywie, fatalny w defensywie, ostatni mecz zagrał w grudniu z Koroną i więcej na boisku się nie pojawił

Riccardo Grym - niegdyś talent w Bayerze Leverkusen grający z powodzeniem obok Kaia Havertza, a następnie wypluty przez Wisłę Kraków i teraz przez Wisłę Płock; niewiele możemy o nim powiedzieć, bo po prostu nie grał w pierwszej drużynie

Ricardinho - znakomity początek sezonu, a później znacznie spuścił z tonu, sezon ostatecznie zakończył jako najlepszy strzelec drużyny z 10 golami na koncie

 

anglik

 fot. Wisła Płock

Karol Angielski - długo nie dostawał szansy, a kiedy ją dostał, to pokazał się z bardzo dobrej strony - szkoda, że przez kilka meczów, bo do końca sezonu był po prostu przeciętny

Krystian Miś - nie da się nic napisać o zawodniku, który w ogóle nie grał, a trzech trenerów nie dało mu szansy zaprezentowania swoich możliwości w ligowej rzeczywistości

Grzegorz Kuświk - miał wzmocnić siłę rażenia Nafciarzy, strzelił kilka goli, ale też często irytował niewykorzystanymi sytuacjami czy głupimi faulami

Angel Garcia Cabezali - wychowanek Realu Madryt, przyzwoity w ataku, niezły w obronie, jednak nie ustrzegł się kilku błędów

Ariel Borysiuk - były reprezentant Polski, bardzo solidne CV, jednak oprócz dwóch goli, w tym jednego rzeczywiście fenomenalnego, nic ciekawego nie pokazał, a często zbyt łatwo ogrywany

Jake McGing - prawy defensor ściągnięty z ostatniej drużyny A-Legaue początek miał solidny, ale im dalej w las, tym coraz gorzej, a ostatecznie sezon zakończył z poważną kontuzją

 

marazas

 fot. Wisła Płock

Justinas Marazas - 18-letni skrzydłowy, o którego ponoć biły się takie firmy jak Manchester City czy Galatasaray dostał kilka szans od Kibu, miał kilka przebłysków, ale częściej irytował

Titas Milasius - zawodnik ściągnięty chyba tylko po to, aby Marazas nie czuł się w Polsce samotny

Alen Stevanovic - niegdyś szansę dał mu Jose Mourinho, a zimą przychodził do nas jako zapuszczony fizycznie piłkarz, jednak trzeba przyznać, że Serb ze szwajcarskim paszportem ma "to coś" i niektórymi zagraniami robił różnicę

Maciej Spychała, Hubert Adamczyk, Damian Michalski - zostali od razu wypożyczeni do klubów, z których zostali pozyskani

Z powyższego zestawienia wyłania nam się obraz niemal totalnie nietrafionych transferów, które zamiast dać nam stabilizacje po rewelacyjnym sezonie, dały regres. Ponadto dyrektor Masłowski po prostu z Wisły uciekł - do Widzewa. A przecież to on ma na swoim koncie sprowadzenie nie tylko słabych piłkarzy, ale także dwóch trenerów, którzy nie podołali powierzonemu zadaniu. I wciąż przed oczami mamy jego słowa z Twittera, że kładzie swoją głowę za nowego trenera. Tym trenerem był Kibu Vicuna.

Dlaczego więc będzie lepiej?

1) Ci zawodnicy potrafią grać w piłkę

Tak naprawdę nie jesteśmy pewni, którzy zawodnicy zostaną w naszych barwach. Odeszli już Varela, Łukowski, Warcholak i Stilić, a Borysiukowi i Marazasowi kończą się wypożyczenia, odejść może Dźwigała. Ale spójrzmy kto na tę chwilę został. Dahne? Solidny zawodnik, który jeśli tylko wyeliminuje swoje dwa największe mankamenty, to przyniesie nam sporo nie tylko pociechy, ale i w przyszłości pieniędzy. Łasicki? W prasie można doczytać, że sporo wskazuje na to, że Wisła dogada się z Napoli i stoper zostanie u nas. A przecież to gracz, których uchodził kiedyś za duży talent i pokazywał się już u nas z napawdę dobrej strony. Uryga? Grał najlepiej z obrońców, mentalnie wyrósł też na lidera obok Furmana. Garcia? Dawał powody ku temu, żeby postawić na niego w przyszłym sezonie i nie drżeć o lewą stronę defensywy.

 

furmi

 fot. Mateusz Czarnecki/Sportowe Fakty

Furman? Jeśli zostanie, to wokół niego powinien budowany być nowy zespół, bezsprzecznie. Merebashvili? Młodszy nie będzie, ale pewien solidny poziom piłkarski gwarantuje i posiada cenne doświadczenie, nie raz cieszył nas swoimi zagraniami. Rasak? Nie można powiedzieć, że był słabym ogniwem, a stać go na więcej. Stevanović? Jeśli tylko przygotuje się fizycznie do nowego sezonu, to możemy mieć z niego wiele pociechy. Zawada? Końcówka rozgrywek pokazała, że Oskar potrafi grać w piłkę i nawet jeśli nie będzie wiodącym napastnikiem, to na pewno bardzo cennym rezerwowym. Ricardinho? Jego możliwości poznaliśmy już wiele lat temu.

2) Leszek Ojrzyński

Trener, który przejął Wisłę w krytycznym momencie, bo na 15. miejscu w tabeli po 28 meczach sezonu zasadniczego. 4 zwycięstwa z rzędu i oddech, a ostatecznie utrzymanie w elicie. Trener, który wiedział, po co przychodzi i cel osiągnął. Zaufali mu prezesi, zaufali piłkarze, zaufali kibice - udało się. To człowiek twardo stąpający po ziemi, "z jajami".

 

ojrzynek

 fot. Michał Chwediuk/Newspix

Na pewno Wisła będzie walczyć w każdym meczu o każdy centymentr boiska, a jak to będzie wyglądało piłkarsko? Nie wiemy, bo rewolucja kadrowa jest tak naprawdę przesądzona i po prostu niezbędna. Leszek, ufamy Tobie!

3) Nowy dyrektor sportowy

Wraz z końcem sezonu poznaliśmy nazwisko nowego dyrektora sportowego. Został nim Marek Jóźwiak, czyli bardzo dobry niegdyś piłkarz, a później już jako dyrektor pracujący w Legii, Lechii czy ostatnio, jako strażak, w Wigrach.

jozek

 fot. Wisła Płock

Na razie oczywiście powinniśmy patrzeć mu na ręce i dawkować entuzjazm, ale wydaje nam się, że nowy człowiek, znający realia polskiej piłki, z pewnym doświadczeniem, będzie idealny do przeprowadzenia rewolucji.

4) Chęć udowodnienia czegoś i głód gry

Po bardzo słabym sezonie ci Nafciarze, którzy zostaną będą chcieli udowodnić coś sobie i kibicom. Że potrafią, że zeszły sezon choć był bliski piekła, to jednak okazał się czyśćcem. I nowi piłkarze, którzy przyjdą i będą chcieli pokazać się w nowym otoczeniu z jak najlepszej strony.

Co rzeczywiście przyniesie przyszły sezon? Nie wiemy. Nikt tego nie wie. Ale bądźmy z tą drużyną właśnie MY, czyli kibice. Bo zmieniają się piłkarze, zmieniają się trenerzy i zawsze na końcu WISŁA TO MY! I bez nas na trybunach, bez naszego wsparcia nie uda się wrócić na właściwe tory, bo nie zapominajmy, że pod tym względem również mamy sporo do poprawy.

MJ

0007PN7AOXNKSB73 C122 F4

fot. Marcin Bednarski/PAP

Let's get ready to rumble! Przygotujcie się państwo na wielkie grzmoty! Przed nami ostatni mecz w tym sezonie - mecz, który ostatecznie przesądzi o tym, czy zostaniemy w Ekstraklasie na następny sezon, a więc starcie z Zagłębiem Sosnowiec na Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku przy Łukasiewicza 34.

Nasz rywal nie gra już właściwie o żadną stawkę, gra tylko o honor, bowiem Zagłębie już w 35. kolejce pożegnało się z Ekstraklasą. Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że zajmuje obecnie 16. miejsce w tabeli z dorobkiem 28 punktów, na co złożyło się 7 zwycięstw, 7 remisów i aż 22 porażki. Bilans bramkowy to 49-80. Nafciarze natomiast zajmują 14. miejsce w tabeli i są bliscy utrzymania - wystarczy nam remis. W tym sezonie zdobyliśmy 40 punktów - wygraliśmy 10 razy, 10-krotnie zremisowaliśmy, a 16 razy doznaliśmy goryczy porażki. Nasz bilans bramkowy to 50-58.

Zagłębie w meczach wyjazdowych gra fatalnie - wygrało tylko raz, 4 razy zremisowało i aż 13 razy przegrało. Bilans bramkowy to 15-38. Nafciarze natomiast u siebie odnieśli 5 zwycięstw, 4 razy podzielili się punktami, a 8 razy musieli uznać wyższość rywali. Bilans bramkowy to 19-25.

W swojej historii obie drużyny mierzyły się ze sobą tylko 6-krotnie. 4 razy lepsza była Wisła, 2 razy padł remis. Bilans bramek jest korzystny oczywiście dla płocczan - 9-2.

W tym sezonie zespoły te grały ze sobą, co oczywiste, 2 razy. W pierwszym spotkaniu 10 listopada 2018 roku w ramach 15. kolejki w Płocku Wisła pokonała Zagłębie 2:0 po golach Ricardinho i Dominika Furmana. Drugi mecz przypadł na 13 kwietnia 2019 roku na 30. kolejką Ekstraklasy. Znowu to my byliśmy górą. W Sosnowcu gole strzelali Igor Łasicki, Oskar Zawada i Grzegorz Kuświk, a trafienie dla gospodarzy zanotował Olaf Nowak.

Najlepszym w ekipie naszych dzisiejszych rywali jest Vamara Sanogo. Silny napastnik Zagłębia strzelił w tym sezonie 11 goli i zanotował 4 asysty. Jednak zawodnik mający największy wpływ na grę drużyny z Zagłębia Dąbrowskiego to oczywiście Żarko Udovicić, który nie dość, że zdobył 10 bramek, to dodał do tego aż 11 asyst (drugie miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej w Ekstraklasie). Naszym najlepszym strzelcem od dłuższego czasu jest niezmiennie Ricardinho z 10 golami na koncie (ponadto 2 asysty), a asystentem - Dominik Furman z 8 ostatnimi podaniami do kolegów (do tego 6 goli).

W barwach Zagłębia za kartki pauzować będą Patrik Mraz oraz Georgios Mygas, natomiast w naszychc szeregach nie zobaczymy Angela Cabezalego i Cezarego Stefańczyka za zawieszenia, a Jake'a McGinga z powodu kontuzji doznanej w meczu z Górnikien. Australijczyk ma aż 7-centymetrowe naderwanie w mięśniu po brutalnym wejściu Gryszkiewicza. Przypomnijmy, że piłkarz zabrzan ukarany został jedynie żółtą kartką.

Bukmacher LVBet nie ma żadnych wątpliwości, kto jest faworytem dzisiejszego spotkania. Tak przedstawiają się kursy: Wisła Płock - 1,35, remis - 5, Zagłębie Sosnowiec 7,7.

Cóż można powiedzieć? To mecz o nasze życie. Z pozoru wydaje się, że wystarczy nam tylko remis ze zdegradowanym już Zagłębiem. I właśnie takie mecze są najgorsze. Trzeba być ciągle skoncentrowanym, a brak szybko strzelonego gola wprowadza nerwowość. Nie powinniśmy się jednak martwić - trener zapowiedział, że gramy o pełną pulę, a znając charakter Leszka Ojrzyńskiego, powinniśmy spodziewać się maksymalnego zaangażowania i motywacji zawodników.

Jest szansa, żeby efektownie zakończyć ten sezon - zarówno na boisku (obrona Zagłębia to skład węgla i papy), jak i na trybunach (licznym stawieniem się na stadionie i głośnym dopingiem). Nikogo chyba nie trzeba zachęcać do wzięcia udziału najpierw w przemarszu o godz. 13:30 ze Starówki, a później oczywiście w daniu głównym, a więc starciu z Zagłębiem o godz. 15:30.

Niech nie tylko zawodnicy pokażą, że Wisła zasługuje na Ekstraklasę. Pokażmy też MY wszyscy, że jesteśmy odpowiednimi ludźmi w odpowiednim miejscu.

wis gor

fot. Andrzej Grygiel/PAP

Który to już mecz o życie w tym sezonie? Nie będziemy liczyć. Ale fakt jest taki, że ostrze noża jest już przy naszym gardle najbliżej jak się tylko da. Przed nami wyjazdowe starcie z Górnikiem Zabrze w ramach przedostatniej, a więc 36. kolejki Lotto Ekstraklasy 2018/2019.

Zabrzanie zajmują w tabeli 11. miejsce z 43 punktami na koncie, a ostatnim wyjazdowym zwycięstwem z Miedzią Legnica zapewnili sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Płocczanie natomiast zajmują 15. miejsce, czyli w strefie spadkowej gromadząc dotychczas 37 punktów.

Górnik ma dosyć wyrównany bilans spotkań u siebie - 5 zwycięstw, 6 remisów, 7 porażek, bilans bramek: 23-24. Wisła zaś na wyjazdach spisuje się słabo - 4 razy wygrała, 6 razy zremisowała, 8 razy przegrała zdobywając przy tym 30 goli (najwięcej w lidze) i 33 tracąc.

W swojej historii oba kluby mierzyły się ze sobą 25-krotnie. W Zabrzu rozegrano dotychczas 13 spotkań, w których to Górnik 6 raz wygrywał, 5 razy padał remis, a 2 razy wygrała Wisła. Bilans bramek jest bardzo korzystny dla zabrzan: 22-10. W Płocku grano natomiast 12 razy,  Nafciarze wygrywali 5-krotnie, 4 razy podzielono się punktami, a 2 razy wygrali Górnicy. Bilans bramek to 13:15.

W tym sezonie zespoły mierzyły się ze sobą już dwa razy. 29 lipca 2018 w ramach 2. kolejki w Zabrzu padł remis 1:1, a gole strzelali Igor Angulo i Ricardinho. Drugie spotkanie nastąpiło 1 grudnia 2018 roku w Płocku w 17. kolejce. Niestety, Nafciarze doznali blamażu, bo goście z Zabrza wygrali ten mecz 4:0 po golach Zapolnika, Angulo (dwóch) i Urynowicza.

Najlepszym strzelcem dzisiejszych gospodarzy jest Igor Angulo z 22 golami na koncie. Hiszpan pewnie zmierza po koronę króla strzelców, a ponadto dołożył do tego 6 asyst. Drugim strzelcem jest Jesus Jimenez z 6 zdobytymi bramkami, a dodatkowo nosi miano najlepszego asystenta zespołu - do tej pory 7 razy otwierał swoimi podaniami drogę do bramki rywali. W szeregach gości najlepszym strzelcem jest niezmiennie od początku sezonu Ricardinho z 10 golami, zaś najlepszym asystentem - Dominik Furman z 8 asystami.

W Górniku zawieszony za kartki jest kluczowy zawodnik, wspomniany przed chwilą Jesus Jimenez. W naszych barwach nie zobaczymy natomiast Ariela Borysiuka i Cezarego Stefańczyka.

Zagrożeni w tym meczu są po stronie gospodarzy: Dani Suarez, Igor Angulo, Adam Orn, Arnarson, Valerian Gvilia i Boris Sekulić, a po stronie gości: Dominik Furman, Giorgi Merebashvili, Karol Angielski, Angel Garcia Cabezali, Ricardinho i Marcin Warcholak. Warto wspomnieć, że po zawieszeniu wraca Grzegorz Kuświk.

Kursy bukmacherskie na ten mecz proponowane prze LVBet wyglądająco następująco: Górnik Zabrze - 2,85, remis - 3,5, Wisła Płock - 2,35.

Co tu dużo mówić - nasza porażka w tym meczu może być gwoździem do trumny. Bespośrednio w walkę o utrzymanie zamieszane są na tym etapie rozgrywek trzy zespoły: my, Miedź i Śląsk. Dwie ostatnie grają dzisiaj między sobą. Najlepszy scenariusz dla Wisły? Nasze zwycięstwo i porażka Miedzi, a wówczas wszystko będzie zależeć od nas w ostatniej kolejce, w której zagramy z pewnym spadkowiczem, a więc Zagłębiem Sosnowiec. Będąc uczciwym, sami jesteśmy sobie winni takiej sytuacji, mając na uwadze choćby ostatnie mecze z Arką czy Śląskiem. Wierzymy jednak, że dziś możemy pokusić się o pełną pulę punktów. Dlaczego? Trener Ojrzyński ma przysłowiowe jaja, a nasz skład posiada duży potencjał piłkarski, a dzisiaj zobaczymy ofensywne zestawienie naszej drużyny. Co może jednak nas zatrzymać? Ingor Angulo oraz nasze problemy na bramce. Jednak dopóki piłka w grze.

Wisła: Żynel - McGing, Dźwigała, Uryga, Cabezali - Rasak, Furman - Stevanović, Szwoch, Merebashvili - Zawada
Rezerwowi: Kryczka, Sielewski, Kuświk, Angielski, Ricardinho, Stępiński, Łukowski

Jednocześnie zapraszamy do komentowania boiskowych wydarzeń na naszym forum w odpowiednim do tego temacie.

MJ

 

 

00082X00KWUKBS6F C122 F4

Dzień dobry Nafciarze! Zapraszamy na dzień meczowy i relację live z rywalizacji ze Śląskiem Wrocław. Początek spotkania o 15:30, ale my jesteśmy z Wami juz teraz!

17:23 Przegrywamy ze Śląskiem 1:2 i nasza sytuacja w tabeli robi się nieciekawa łagodnie mówiąc

88' Z pola karnego strzelał Mereba, ale ofiarnie zablokował piłkę Golla

83' Dośrodkowanie z rzutu rożnego, nabieg Robaka, strzał głową i przegrywamy 1:2...

79' Furman z ostrego kąta z rzutu wolnego w światło bramki, ale po raz kolejny dobrze w bramce Słowik

75' Ostatnia zmiana w naszych szeregach - Dźwigała za Łasickiego, który chyba doznał jakiegoś urazu

73' Żółta kartka dla Borysiuka, a to oznacza, że nie zobaczymy Ariela w spotkaniu z Górnikiem Zabrze

71' Druga zmiana w zespole Wisły - Merebashvili za Szwocha

65' Strzał Picha, piłkę podbił Borysiuk, ale Żynel na posterunku i korner dla Śląska; za chwilę miękko, bardzo dobrze dośrodkowywał Broź, ale Cholewiak nie sięgnął piłki

63' Z przewrotki próbował Zawada, ale bardzo niecelnie, a Stevanović nie był w stanie już dogonić piłki; mamy też pierwszą zmianę: za Alena na boisku melduje się Ricardinho

60' Strzał Cabezaliego ze skraju pola karnego, ale jego wolej lewą nogą okazał się niecelny i piłka przeleciała nad bramką

55' Dwa razy dośrodkowywał Furman, ale dwa razy pewnie i skutecznie interweniował Słowik

48' Brzydki faul Stevanovicia na Pichu i żółta kartka dla naszego piłkarza

16:34 Ciekawostka via Jakub Guder (Twitter): średnia wieku Śląska - 31,3, średnia wieku Wisły - 25,1

16:19 Mamy przerwę. Szybko straciliśmy gola po błędzie Żynela, ale równie szybko odpowiedzieliśmy ładnym golem Stevanovicia. Dobry, żywy mecz we Wrocławiu

42' Próba Borysiuka z dystansu, mocno po ziemi, ale niecelnie

36' Techniczny strzał Szwocha sprzed pola karnego, ale Słowik przenosi piłkę nad poprzeczką

34' Rzut wolny dla Śląska, Mączyński decyduje się na mocny strzał, a nie dośrodkowanie i od utraty bramki ratuje nas poprzeczka

32' Dobry odbiór Zawady, kontra Wisły, niespodziewanie Oskar decyduje się na strzał z dystansu i trzeba powiedzieć, że sprawił tym uderzeniem Słowikowi sporo problemów - bramkarz wypluł piłkę daleko przed siebie

30' Bardzo niepozorne, sprytne uderzenie głową Urygi, ale znakomicie Słowik

27' GOOOOOL! Mamy remis! Dwójkowa akcja Rasaka ze Stevanoviciem, szybka wymiana krótkich podań, wejście Alena w pole karne i bardzo ładny strzał po długim rogu

20' Dobre dośrodowanie Furmana z rzutu rożnego, nieatakowany przez nikogo Cabezali oddaje strzał głową, jednak dość wysoko nad bramką Słowika

16' Kolejny błąd Nafciarzy w defensywie, strata pod własnym polem karnym i tym razem Żynel nogą uratował nasz zespół od utraty drugiej bramki

9' Kolejny błąd Żynela, ogromne niezdecydowanie przy dośrodkowaniu i Cholewiak głową pokonuje naszego golkipera i tym samym przegrywamy 0:1

7' Po błędzie Augusto bardzo dobra okazja Szwocha, który próbuje przerzucić piłkę nad Słowikiem, ale bramkarz gospodarzy minimalnie lepszy i mamy rzut rożny

5' Bardzo niepewna interwencja Żynela po niegroźnym dośrodkowaniu, zamieszanie pod naszą bramką, ale świetnie Uryga wybija piłkę po strzale Golli

4' Pierwszy strzał Śląska, ale Cholewiak niecelnie głową po dośrodkowaniu Mączyńskiego4' Pierwszy strzał Śląska, ale Cholewiak niecelnie głową po dośrodkowaniu Mączyńskiego

15:31 Pierwszy gwizdek sędziego i zaczęliśmy!

15:25 Temperatura powietrza we Wrocławiu to 18 stopni Celsjusza

14:42 Aż 6 naszych piłkarzy jest zagrożonych absencją w następnym spotkaniu w przypadku obejrzenia żółtej kartki: Furman, Merebashvili, Cabezali, Ricardinho, Borysiuk, Angielski

14:36 Kursy na to spotkanie proponowane przez LVBet prezentują się następująco: Śląsk Wrocław - 1,98, remis - 3,4, Wisła Płock - 3,85

14:07 Wiemy już też w jakim zestawieniu wyjdzie Śląsk Wrocław: Słowik - Celeban, Pawelec, Golla, Broź - Augusto, Mączyński, Pich, Chrapek, Cholewiak - Robak; ławka: Wrąbel, Dankowski, Cotra, Łabojko, Cotra, Gąska, Radecki, Piech

14:03 Znamy skład Nafciarzy na to spotkanie: Żynel - McGing, Łasicki, Uryga, Cabezali - Borysiuk, Furman, Rasak - Szwoch, Zawada, Stevanović; ławka: Tokarski, Sielewski, Merebashvili, Dźwigała, Angielski, Ricardinho, Stępiński

13:48 Zarówno Wisła Płock, jak i Śląsk Wrocław na własnym boisku w tym sezonie przegrywały po 8 razy, wraz z Zagłębiem Sosnowiec przewodzą w tej niechlubnej statystyce

13:45 Wisła Płock strzeliła w tym sezonie aż 29 goli na wyjazdach i jest to najlepszy wynik całej lidze

13:32 Statystyka via EkstraStats: w obecnym sezonie w aż 23 meczach z udziałem Wisły Płock obie drużyny strzeliły gola (drugi wynik w lidze), zaś z udziałem Śląska Wrocław w tylko 13 (najgorszy wynik w lidze)

13:21 Przed szansą na 200. występ w Ekstraklasie stanie dzisiaj nasz środkowy pomocnik - Ariel Borysiuk

ricardo

fot. Jan Karwowski/PAP

Przed nami już tylko trzy mecze do końca sezonu. Emocje sięgają zenitu, a stawka najbliższych spotkań jest większa niż życie - każde potknięcie może skutkować utratą miejsca w Ekstraklasie w przyszłych rozgrywkach. Pierwszy "finał" zagramy ze Śląskiem Wrocław, który również nie jest pewien swojego bytu.

Wrocławianie znajdują się obecnie na 15. miejscu w tabeli, a więc w strefie spadkowej. Zgromadzili dotychczas 35 punktów (4 punkty w rundzie finałowej) wygrywając 9 meczów, remisując 8, a przegrywając 17. Płocczanie natomiast zajmują 13. miejsce z 37 punktami na koncie (7 punktów w rundzie finałowej), na co złożyło się 9 zwycięstw, 10 remisów i 15 porażek. Bilans bramkowy Śląska to 41-44, a Wisły 48-56.

Śląsk na własnym boisku zdobył 18 punktów - 5 wygranych, 3 remisy, 8 porażek, bilans bramek 16-16. Wisła na wyjeździe zdobyła również 18 punktów - 4 zwycięstwa, 6 remisów, 7 przegranych, bilans bramek 29-31.

W tym sezonie obie drużyny mierzyły się ze sobą, co oczywiste, 2-krotnie i tyle samo razy to Nafciarze byli górą. 3 listopada 2018 roku w 14. kolejce we Wrocławiu Wisła zwyciężyła 3:0, a gole strzelali Damian Szymański, Ricardinho i Giorgi Merebashvili. 8 kwietnia 2019 roku w 29. kolejce zespoły starły się w Płocku - 2:0 wygrali płocczanie po golach Dominika Furmana i Ricardinho.

Najlepszym strzelcem drużyny Wojskowych jest Marcin Robak, który pokonywał bramkarzy rywali w tym sezonie 15 razy. Najlepszym zaś asystentem jest Robert Pich z 10 podaniami otwierającymi drogę do bramki. W barwach Nafciarzy najwięcej goli w tym sezonie strzelił Ricardinho - 10, a najwięcej asyst na swoim koncie ma Dominik Furman - 8.

Trener Lavicka będzie mógł skorzystać ze wszystkich swoich graczy, natomiast trener Ojrzyński nie będzie mógł brać pod uwagę zawieszonego za kartki Grzegorza Kuświka i zawieszonego do września przez władze rozgrywek Cezarego Stefańczyka.

Według bukmacherów to gospodarze są sporym faworytem tego spotkania. LVbet podało następujące kursy na ten mecz: 2,11 - Śląsk Wrocław, remis - 3,45, Wisła Płock - 3,4.

Śląsk to w tym sezonie jedna z najbardziej bezbarwnych drużyn w Ekstraklasie. Głównym założeniem trenera Lavicki jest szczelna defensywa, ale pod koniec sezonu zasadniczego i to nie działało w zespole z Wrocławia. Niska intensywność, brak ruchu, zaangażowania, walki - to główne zarzuty kibiców WKS-u wobec zawodników ich drużyny, co ostatnio nie skończyło się miło dla tych drugich. Z nożem na gardle Śląsk wygrał w Sosnowcu 4:2 i zamknął wieko trumny Zagłębia, ale sam do końca będzie bronił się przed spadkiem, a na rozkładzie nasza Wisła, Miedź Legnica i Arka Gdynia.

Nafciarze zostali wyraźnie odmienieni przez nowego trenera, którym został Leszek Ojrzyński. Pod jego wodzą wygraliśmy 4 mecze, 1 zremisowaliśmy i 1 przegraliśmy. Można jednak powiedzieć, że na własne życzenie skomplikowaliśmy sobie spokojne utrzymanie, a mianowicie pechowym remisem w ostatnim meczu z Arką. A tak przed nami jeszcze ciężkie wyjazdy do Wrocławia i Zabrza i ostatni mecz u siebie ze zdegradowanym już Zagłębiem Sosnowiec. Wydaje się, że 4 punkty dadzą utrzymanie, ale interesować nas powinna tylko pełna pula w każdym meczu, bo potencjał tej drużyny jest wyższy niż rozpaczliwa walka o pozostanie w Ekstraklasie. W tym sezonie już dwa razy byliśmy lepsi od Śląska, więc niech spełni się porzekadło, że do trzech razy sztuka.

Czy Wisła może sobie zapewnić utrzymanie już we Wrocławiu? Tak. Jeśli wygra ze Śląskiem, a Arka przegra u siebie z Zagłębiem Sosnowiec. Nierealne? To jest Eksraklasa, tego nie zrozumiesz. Wszystkie ręce na pokład - zawodników i kibiców. Sprawmy, abyśmy kolejny sezon mogli cieszyć się z pobytu w - jakkolwiek to nie zabrzmi w polskich warunkach piłkarskich - elicie.

MJ

UVIk9kpTURBXy9kMmM5Yzg2Y2MxMjQyNGYyYWE2MjM2ZjUxM2QxNDllMS5qcGeSlQMAc80ObM0IHJMFzQMUzQG8gaEwAQ

fot. Adam Starszyński/Pressfocus/Newspix

Na własne życzenie nie zdobywamy 3 punktów z Arką - po golu w ostatnich sekundach ostatecznie remisujemy 1:1. Bramkę dla naszego zespołu zdobył Oskar Zawada.

W 3. minucie pierwsza akcja Arki, z dystansu sprzed pola karnego uderzał Nalepa, ale w bramce dobrze Żynel.

Nafciarze poważniej zaatakowali dopiero w 18. minucie. Z prawej strony dośrodkował McGing, do główki wyskoczył Zawada, ale nieznacznie się pomylił i strzelił obok bramki.

W 24. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji - w polu karnym Wisły starli się Ricardinho z Vejinoviciem i sędzia Złotek musiał poczekać na sygnał z wozu VAR. Karnego nie było.W 24. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji - w polu karnym Wisły starli się Ricardinho z Vejinoviciem i sędzia Złotek musiał poczekać na sygnał z wozu VAR. Karnego nie było.

W 41. minucie bliski szczęścia z rzutu wolnego był Dominik Furman, ale futbolówka otarła się o boczną siatkę niestety od zewnętrznej strony.W 41. minucie bliski szczęścia z rzutu wolnego był Dominik Furman, ale futbolówka otarła się o boczną siatkę niestety od zewnętrznej strony.

W 47. minucie piękną akcją popisał się wprowadzony na boisko Stevanović. Zakręcił na prawej stronie obroną Arki i wyłożył piłkę Zawadzie, a napastnik Wisły dołożył tylko nogę i wyszliśmy na prowadzenie.

Na 2:0 w 85. minucie spotkania mógł podwyższyć Furman, ale lepszy okazał się Steinbors, który sparował strzał na rzut rożny. Minutę później sytuację zmarnował Kuświk i wynik pozostawał bez zmian.

W końcówce przycisnęła Arka. Najpierw bardzo groźnie uderzał Deja, ale świetnie w bramce spisał się Żynel, a później przyszła feralna 95. minuta - dośrodkowanie na głowę Helstrupa, a ten nie dał żadnych szans naszemu golkiperowi i gdynianie w ten sposób uratowali punkt w tym meczu.

34. kolejka Lotto Ekstraklasy 2018/2019, grupa spadkowa, 03.05.19 r., godz. 18:00, Stadion im. Kazimierza Górskiego, Płock
Wisła Płock 1:1 (0:0) Arka Gdynia
Bramki: Zawada 47' - Helstrup 90 + 5'
Sędzia: R. Złotek
Frekwencja: 5011

Wisła Płock (4-2-3-1): Żynel - McGing, Łasicki, Uryga, Cabezali - Furman, Rasak - Szwoch, Ricardinho, Merebashvili (Borysiuk 73') - Zawada (Kuświk 84')
Rezerwowi: Angielski, Borysiuk, Dźwigała, Kuświk, Stępiński, Stevanović (Stevanović 47'), Zapytowski
Trener: L. Ojrzyński
Żółte kartki: Cabezali 58', Uryga 77', Rasak 90 + 3'

Arka Gdynia (4-2-3-1): Steinbors - Zbozień, Danch, Helstrup, Socha - Vejinović (Cvijanović 87'), Deja - Marcus (Zarandia 56'), Nalepa (Młyński 75'), Aankour - Janota
Rezerwowi: Cvijanović, Krzepisz, Marić, Młyński, Olczyk, Sołdecki, Zarandia
Trener: J. Zieliński
Żółte kartki: Vejinović 40', Marcus 43', Zbozień 80', Nalepa 90 + 5'

Facebook SSKWP

Partnerzy

FacebookYouTube © 2018 Wszelkie pawa zastrzeżone SSKWP. Projekt i wykonanie: Hedea.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem