Trwa wczytywanie stony...
Stowarzyszenie sympatyków
klubu Wisła Płock
Wisła Płock

furman

fot. Adam Starszyński/Newspix

Przed Wisłą doskonała szansa na podtrzymanie passy zwycięstw. W ramach 11. kolejki PKO Ekstraklasy na stadion im. Kazimierza Górskiego przy Łukasiewicza 34 przyjedzie znajdująca się w strefie spadkowej Arka Gdynia.

Nasza drużyna po niełatwym starcie sezonu wzięli się w garść i po serii trzech zwycięstw z rzędu i z łącznym dorobkiem szesnastu punktów znajdują się na wysokiej siódmej pozycji w tabeli tracąc zaledwie trzy punkty do będących na podium Lechii i Cracovii czy jedno oczko do czwartego Śląska, który od początku był przecież tak chwalony.

Wisła może i nie gra efektownie, ale pod wodzą trenera Sobolewskiego na pewno skutecznie, po prostu efektywnie. Swój cień na dotychczasowy pobyt szkoleniowca kładzie klęska w Lubinie z Zagłębiem (0:5), ale po wszystkim zespół potrafił się podnieść i po dosłownie kilku dniach zwyciężyć w prestiżowym spotkaniu z Legią Warszawa.

Nafciarze stracili już siedemnaście goli, strzelając przy tym jedenaście i są jedyną drużyną w górnej połowie tabeli z ujemnym bilansem bramkowym. Właśnie defensywa jest największą naszą bolączką w tym sezonie i na pewno elementem, nad którym sztab szkoleniowy musi najbardziej popracować, choć obiecująco wygląda współpraca Alana Urygi z Jakubem Rzeźniczakiem na środku obrony.

W obecnych rozgrywkach Nafciarze bardzo solidnie prezentują się na własnym terenie, z czym różnie bywało choćby w zeszłym sezonie. Na sześć rozegranych spotkań wygrali cztery, jedno zremisowali i tylko raz przegrali, uzyskując przy tym bilans bramek 7:5.

Niekwestionowanym liderem i gwiazdą zespołu jest Dominik Furman, który strzelił już cztery gole i raz asystował, a przy kolejnych bramkach maczał swoje palce, a tym bardziej uskrzydlić go powinno powołanie do reprezentacji Polski. Dobrą pracę w ataku wykonuje też Grzegorz Kuświk, który co prawda tylko dwukrotnie pokonywał bramkarzy rywali, ale spełnia zadania wyznaczone przez trenera Sobolewskiego.

Tylko jeden nasz gracz nie będzie mógł zagrać z Arką, a mowa o Hubercie Adamczyku, który kilka dni temu przeszedł operację kolana i do treningów wróci dopiero za sześć tygodni.

Na innym biegunie znajduje się Arka, która z dziewięcioma punktami na koncie, siedmioma zdobytymi bramkami i czternastoma straconymi plasuje się w strefie spadkowej na czternastym miejscu w tabeli. Gdynianie od długiego czasu, patrząc też przez pryzmat poprzedniego sezonu, mają problem z regularnym punktowaniem. Arkowcy kompletnie nie radzą sobie w meczach wyjazdowych wygrywając, bez hiperbolizowania, raz na pięć miesięcy.

Gdynianie mają spore kłopoty ze strzelaniem goli, choć nadzieje kibicom Arkowców w ostatnim czasie Davit Shkirtladze, który jest autorem czterech trafień w tym sezonie. Gwiazdą zespołu jest jednak przede wszystkim Marko Vejinović, który już w zeszłych rozgrywkach udowodnił, że piłkarsko, technicznie wyrasta ponad Ekstraklasę. Nieprzypadkowo przecież przywdziewał barwy Feyenoordu Rotterdam.

W ostatnich latach bardzo często zdarza się obu drużynom mierzyć ze sobą na różnych szczeblach - od 1. ligi, przez sparingi, aż po Ekstraklasę. Wisła i Arka nieprzerwanie rywalizują ze sobą od 2011 roku i najczęściej są to bardzo wyrównane, pełne walki spotkania. W ostatnim sezonie raz górą byli gdynianie, a dwukrotnie padł remis.

Wydaje się, że możemy spodziewać się w tym spotkaniu ogromu walki i zaangażowania, prawdziwego gryzienia trawy, za to piłkarskich fajerwerków - już mniej. Dla obu ekip najważniejsze są przecież punkty, a styl gry schodzi na drugi plan, jednak zupełnie inaczej ogląda się zespół grający do samego końca i zaangażowany na sto, a czasem więcej procent.

Nam nie pozostało nic innego, jak zaprosić wszystkich na stadion na godzinę 18:00, bo Wisła tego potrzebuje!

MJ

Partnerzy

FacebookYouTube © 2018 Wszelkie pawa zastrzeżone SSKWP. Projekt i wykonanie: Hedea.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem