Trwa wczytywanie stony...
Stowarzyszenie sympatyków
klubu Wisła Płock
Wisła Płock

wislakr

fot. Adam Starszyński/Pressfocus/Newspix

Lany poniedziałek, 22 kwietnia 2019 roku - zaczynamy rundę finałową grupy spadkowej Lotto Ekstraklasy 2018/2019. W 31. kolejce zmierzymy się z Wisłą Kraków, która do końca sezonu zasadniczego liczyła się w walce o grę w grupie mistrzowskiej.

Krakowianie zajmują w tabeli 9. miejsce z dorobkiem 42 punktów. Dotychczas wygrali 12-krotnie, 6-krotnie remisowali, 12-krotnie przegrali. Zdobyli 55 bramek, a stracili 48. Płocczanie natomiast zajmują 14. miejsce zdobywając 30 punktów. Nafciarze zwyciężyli 7 razy, 9 razy zremisowali, a 14 razy przegrali. Strzelili 40 goli, zaś 49 stracili.

Wisła Kraków to zespół, który bardzo nam nie leży. W całej historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej obie drużyny mierzyły się ze sobą 23-krotnie. Bilans jest zdecydowanie korzystniejszy dla Białej Gwiazdy - wygrywali oni 14 razy. Tylko 3 razy lepsza była nasza Wisła, a 6-krotnie padł remis. Różnica bramek również wypada na ogromną korzyść krakowian: 54-23.

Gospodarze dzisiejszego meczu rzadko przegrywają w obecnych rozgrywkach na własnym stadionie. 7 razy wygrywali, 5 razy remisowali, a tylko 3 razy byli słabsi od swoich rywali. Nafciarze natomiast na wyjazdac grają bardzo przeciętnie - 3 razy wygrali, 6-krotnie dzielili się punktami i tylekroć też przegrali.

W tym sezonie Wisły mierzyły się już 2 razy. Pierwszy mecz odbył się 10 sierpnia 2018 roku w Krakowie w ramach 4. kolejki. Padł wówczas remis 1:1 po golach Ondraska oraz Ricardinho. W rundzie rewanżowej imienniczki zagrały w Płocku 14 grudnia 2018 roku. Lepsi byli krakowianie - wygrali 1:2, a gole strzelali Ondrasek i Merebashvili.

Wiele było zawirowań związanych z tym, czy Wisła Kraków będzie w ogóle dalej egzystować. Długi, niejasne powiązania w zarządzie klubu, odejścia czołowych zawodników, potencjalny właściciel Vanna Ly - postać finalnie groteskowa, która rozpłynęła się w powietrzu. Nie mogło się to udać. A jednak. W sprawę zaangażował się Jakub Błaszczykowski, znalazły się osoby, które włożyły całe serce i siły, żeby Biała Gwiazda została w Ekstraklasie i Wisła mogła kontynuować grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. I trzeba powiedzieć, że dobrze jej to wychodziło po zimowej przerwie. Krakowianie pod wodzą Macieja Stolarczyka grali efektownie, chyba najładniej w lidze, a do tego poważnie walczyli o TOP8, pomimo że zespół opuścili Ondrasek, Imaz, Kort, Arsenić, Kostal czy Bartkowski, a więc trzon Białej Gwiazdy z jesieni, a przyszli zawodnicy na papierze gorsi (nie licząc oczywiście Błaszczykowskiego). Ostatecznie krakowanie przegrali walkę o mistrzowską grupę bezpośrednio w pojedynku z Zagłębiem Lubin. Wydaje się, że drużyna Stolarczyka nie jest zagrożona w jakikolwiek sposób spadkiem - świadczy o tym dorobek punktowy z sezonu zasadniczego i po prostu fakt, że ten zespół dobrze gra w piłkę.

Trener Stolarczyk ma jednak przed meczem z Nafciarzami ból głowy ze względu na absencję wielu zawodników. Nie zagrają Wasilewski, Klemenz, Błaszczykowski, Wojtkowski, Bartosz i Sadlok. Wisła wyjdzie więc w bardzo eksperymentalnym bloku obronnym, a także bez swojego lidera. A patrząc na ławkę rezerwowych, to szkoleniowiec Białej Gwiazdy nie ma w czym wybierać - przewidziani zmiennicy mają łącznie rozegranych 14 spotkań w tym sezonie, z czego 8 to występy 36-letniego Pawła Brożka.

Okazja do wywiezienia 3 punktów z trudnego terenu jest doskonała, prawda?

Przed Nafciarzami trzecie spotkanie pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego. Jak na razie nowy trener notuje komplet punktów na swoim koncie. Nie ukrywajmy - styl drużyny nie zmienił się diametralnie, ale zawodnicy walczą do samego końca i co najważniejsze po prostu wygrywają, a warto nadmienić, że były to zwycięstwa szalenie istotne, bo ze Śląskiem oraz Zagłębiem S., a więc bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie. Trzeba też przyznać, że trener Ojrzyński ma nosa - w ostatnim meczu niespodziewanie to zewsząd krytykowany Oskar Zawada zagrał w pierwszym składzie i odpłacił się bramką dającą prowadzenie.

Wisła powinna zaatakować od pierwszych minut swoją imienniczkę z Krakowa, bo jak wyżej zostało wspomniane, defensywa gospodarzy jest całkowicie rozsypana. Spustoszenie powinny siać też stałe fragmenty gry rozgrywane przeciw niezbyt zgranej w tym zestawieniu obronie (najprawdopodobniej Palcić-Burliga-Basha-Pietrzak). Trener nie będzie mógł skorzystać jedynie z Bartłomieja Sielewskiego, który dochodzi do siebie po urazie, z Cezarego Stefańczyka zawieszonego za mecz z Cracovią oraz z Nico Vareli, który pauzować będzie za kartki. I wydaje się, że strata Urugwajczyka z hiszpańskim paszportem jest najbardziej dotkliwa, bo to właśnie pomocnik od dłuższego czasu obok Dominika Furmana był chyba najjaśniejszą postacią Wisły.

Każdy punkt w kolejnych 7 meczach będzie na wagę złota, bo różnice w tabeli między zespołami od 10. miejsca w dół są niewielkie, a przecież wiemy, że piłkarze z naszego zespołu potrafią grać w piłkę i z tak zdziesiątkowanym rywalem po prostu muszą wygrać, a najlepiej w lany poniedziałek zlać Wisłę Kraków, żeby nie mieć wątpliwości, że na tę Ekstraklasę sportowo zasługujemy.

MJ

2gb16

Dziś zakończyła się runda zasadnicza Lotto Ekstraklasy 2018/2019. Przed nami siedem spotkań w rundzie finałowej. I rzeczywiście finałowej, bo dla nas każdy mecz będzie tak samo ważny w kontekście walki o utrzymanie.

Rundę zasadniczą zakończyliśmy na 14. miejscu, toteż trzy spotkania zagramy na własnym boisku, a cztery na stadionach gości. Pierwszy pojedynek przypadnie w Poniedziałek Wielkanocny 22 kwietnia na godzinę 15:30 - w Krakowie zmierzymy się z tamtejszą Wisłą. Następnie zmierzymy się u siebie z Koroną Kielce, później na wyjeździe z Miedzią Legnica. Na kolejny mecz wracamy do domu - w Płocku podejmiemy Arkę Gdynia, a potem czekają nas dwie podróże: do Wrocławia na starcie ze Śląskiem i do Zabrza na pojedynek z Górnikiem. Sezon zakończymy na własnym boisku z Zagłębiem Sosnowiec.

Jak na razie znamy tylko jedną datę - najbliższego meczu z Wisłą Kraków. Ramowo terminarz rundy finałowej prezentuje się następująco:

31. kolejka, 22 kwietnia, godz. 15:30

Wisła Kraków - Wisła Płock

32. kolejka, 25 kwietnia

Wisła Płock - Korona Kielce

33. kolejka, 28-29 kwietnia

Miedź Legnica - Wisła Płock

34. kolejka, 3-6 maja

Wisła Płock - Arka Gdynia

35. kolejka, 11 maja

Śląsk Wrocław - Wisła Płock

36. kolejka, 14 maja

Górnik Zabrze - Wisła Płock

37. kolejka, 18 maja

Wisła Płock - Zagłębie Sosnowiec

sosno

fot. Wisła Płock

Wisła Płock na wyjeździe pokonała Zagłębie Sosnowiec 1:3 po golach Łasickiego, Zawady i Kuświka i po 30 kolejkach sezonu zasadniczego zajmuje bezpieczne 14. miejsce w tabeli. Już za tydzień zaczynamy rundę finałową - czeka nas wyjazd do Krakowa na mecz z Wisłą.Wisła Płock na wyjeździe pokonała Zagłębie Sosnowiec 1:3 po golach Łasickiego, Zawady i Kuświka i po 30 kolejkach sezonu zasadniczego zajmuje bezpieczne 14. miejsce w tabeli. Już za tydzień zaczynamy rundę finałową - czeka nas wyjazd do Krakowa na mecz z Wisłą.

Wynik spotkania już w 5. minucie otworzył napastnik gospodarzy - Olaf Nowak. Zawodnik dobrze ustawił się w polu karnym, najpierw piłkę dograł mu Mateusz Możdżeń, a później bardzo ładnym strzałem pokonał Thomasa Dahne.

Na odpowiedź Nafciarzy długo czekać nie trzeba było. W 8. minucie rzut rożny wykonywał Dominik Furman, a piłkę głową uderzeniem na długi słupek do bramki skierował Igor Łasicki.

Na prowadzenie Wisła wyszła jeszcze w pierwszej połowie, konkretnie w 36. minucie za sprawą Oskara Zawady. Strzał oddał Nico Varela, jednak został zablokowany, ale do końca za piłką poszedł Zawada i wepchnął ją z najbliższej odległości do bramki strzeżonej przez Horosso.

W 82. minucie wynik tego starcia ustalił Grzegorz Kuświk. Ariel Borysiuk oddał mocny strzał po ziemi z rzutu wolnego, piłkę przed siebie odbił bramkarz Zagłębią, dopadł do niej Kuświk i w kapitalny sposób przerzucił futbolówkę nad bezradnym golkiperem.

30. kolejka Lotto Ekstraklasy 2018/2019, 13.04.19 r., godz. 18:00, Stadion Ludowy, Sosnowiec
Zagłębie Sosnowiec 1:3 (1:2) Wisła Płock
Bramki: O. Nowak 5' - Łasicki 8', Zawada 36', Kuświk 82'
Sędzia: D. Stefański
Frekwencja: 3004 widzów

Zagłębie Sosnowiec (3-4-1-2): Hrosso - Mygas, Cichocki, Mraz - Nawotka (Ryndak 71'), Heinloth (Gabedava 71'), Możdżeń, Udovicić - T. Nowak (Gressak 59') - O. Nowak, Sanogo
Rezerwowi: Gabedava, Gressak, Perdjić, Pietrzak, Polczak, Pribula, Ryndak
Trener: V. Ivanauskas
Żółte kartki: Gressak 72', Mraz 80'

Wisła Płock (4-3-3): Dahne - McGing, Łasicki, Uryga, Cabezali - Furman, Rasak, Borysiuk - Varela (Szwoch 53'), Zawada (Kuświk 60'), Ricardinho (Merebashvili 75')
Rezerwowi: Dźwigała, Kuświk, Marazas, Merebashvili, Stępiński, Szwoch, Żynel
Trener: L. Ojrzyński
Żółte kartki: Furman 13', Varela 40', Łasicki 77', Szwoch 79'

Screenshot 4

MJ

rico

fot. Marcin Bednarski/PAP

To już dziś! Ostatnia, bo 30. kolejka sezonu zasadniczego Lotto Ekstraklasy 2018/2019. Wiśle przyjdzie się zmierzyć w Sosnowcu z miejscowym Zagłębiem, które również walczy o utrzymanie.

Przed nami spotkanie sąsiadów w tabeli. Gospodarze zajmują 16. miejsce w tabeli z dorobkiem 24 punktów. W tym sezonie wygrali 6 razy, tyle samo razy zremisowali i 17 razy przegrali. Zdobyli 40 bramek i 60 stracili. Nafciarze natomiast zajmują 15. miejsce w tabeli zdobywając 27 punktów. 6 razy wygrali, 9 razy zremisowali, 14 razy przegrali. Strzelili 37 goli, a 48 wyciągali piłkę z siatki.

W Ekstraklasie i 1. lidze łącznie sosnowiczanie i płocczanie mierzyli się 7-krotnie. 3 razy lepsza była Wisła, 3 razy padł remis, a tylko raz udało się zwyciężyć Zagłębiu. Bilans bramek to 7:3 na korzyść Wisły.

Ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami odbył się 10 listopada 2018 roku w Płocku w ramach 15. kolejki Lotto Ekstraklasy. To my byliśmy górą - wygraliśmy 2:0 po golach Ricardinho i Dominika Furmana.

Zagłębie rozpaczliwie broni się przed spadkiem i tanio skóry nie sprzeda, zwłaszcza że u siebie gra zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. W Sosnowcu zawodnicy gospodarzy wygrali 5 spotkań (z 6 wygranych ogólnie), 3 razy zremisowali i 6 razy przegrali.

Po zimowej przerwie sosnowiczanie punktują zdecydowanie lepiej, a mecze z ich udziałem mogą się naprawdę podobać - pada w nich dużo goli (np. 4:3 z Wisłą Kraków, 4:1 z Koroną Kielce). Zimą w Sosnowcu doszło do kadrowej rewolucji, wielu patrzyło na to sceptycznie, ale na chwilę obecną można powiedzieć, że przynosi efekty. Najlepszymi strzelcami drużyny są natomiast dwaj gracze, którzy są tu od początku sezonu, a nawet dłużej - Vamara Sanogo i Żarko Udovivić z 9 golami na koncie. Świetnie gra szczególnie ten drugi, który został przesunięty z obrony zdecydowanie wyżej i okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Na niekorzyść gospodarzy mogą wpłynąć dzisiejsze absencje zawodników. Zabraknie przede wszystkim jednego z liderów drużyny - Szymona Pawłowskiego, a także środkowego obrońcy Martina Totha. Mocno niepewny wydaje się też występ Giorgiego Gabedawy, który doznał kontuzji. Na szczęście dla trener Ivanauskasa do składu po ciężkim urazie wraca doświadczony Tomasz Nowak, który może wydatnie pomóc w walce o utrzymanie, bo z nie jednego ekstraklasowego pieca jadł chleb.

Wisła do tego spotkania podchodzi wreszcie po wygranej. Nafciarze pod wodzą debiutującego w tym sezonie w roli pierwszego szkoleniowca płocczan Leszka Ojrzyńskiego zwyciężyli w poniedziałek ze Śląskiem Wrocław 2:0. Na pewno nie można powiedzieć, że gra zachwyciła, ale widać było więcej walki i zaangażowania, a zwycięzców się nie sądzi. Najważniejsze są wyszarpane 3 punkty.

Trener Ojrzyński zmienił ustawienie zespołu na 4-4-2, ale nie ma gwarancji, że zagramy tak samo. Po kontuzji wraca Nico Varela, którego można się spodziewać w pierwszym składzie za któregoś z bocznych pomocników - Szwocha lub Merebashvilego. Na pewno cieszy jego powrót, bo w ostatnim czasie to właśnie Urugwajczyk z hiszpańskim paszportem był najjaśniejszą postacią Wisły.

Ostatnie trzy mecze z Zagłębiem to trzy zwycięstwa - dwa w pierwszej lidze, jedno w Ekstraklasie. Musimy podtrzymać tę passę, bo dzisiejsi przeciwnicy są za nami o krok w tabeli, zaś do bezpiecznego miejsca to my jesteśmy ten krok do tyłu. Wszystkie spotkania ostatniej kolejki odbędą się dzisiaj o godz. 18:00 w ramach Multiligi, więc ok. 20:00 będziemy wiedzieli, z jakiej pozycji, z kim oraz gdzie zagramy 7 meczów po podziale tabeli.

MJ

furmii

fot. Newspix/Piotr Kucza/FOTOPYK

Wisła ze Śląskiem kończyły 29. kolejkę Lotto Ekstraklasy 2018/2019. Był to jednocześnie pierwszy mecz Leszka Ojrzyńskiego jako szkoleniowca Nafciarzy w tym sezonie. Debiut może zaliczyć do udanych, bo nastąpiło przełamanie i wygraliśmy 2:0 po golach Furmana i Ricardinho.

W 22. minucie swojego szczęścia z dystansu próbował Ricardinho, jednak piłka przeszła nad poprzeczką bramki bronionej przez Jakuba Słowika.

W 24. minucie mieliśmy odpowiedź Śląska. Rzut wolny wykonywany przez Mączyńskiego, do główki wyskoczył Tarasovs, jednak uderzał obok bramki, a w osiągnięciu dogodnej pozycji przeszkadzał mu skutecznie Angel Garcia.W 24. minucie mieliśmy odpowiedź Śląska. Rzut wolny wykonywany przez Mączyńskiego, do główki wyskoczył Tarasovs, jednak uderzał obok bramki, a w osiągnięciu dogodnej pozycji przeszkadzał mu skutecznie Angel Garcia.

64. minuta to kluczowa akcja spotkania. Piotr Celeban podał piłkę do Słowika, bramkarza gości naciskał mocno Grzegorz Kuświk i ostatecznie golkiper złapał futbolówkę. Sędzia nie wahał się i podyktował rzut wolny pośredni dla Wisły z 6. metra. Do piłki podeszli Mateusz Szwoch i Dominik Furman. Ostatecznie po wysunięciu Mateusza, Dominik oddał mocny strzał w długi róg bramki Śląska i mogliśmy cieszyć się z prowadzenia.

Kolejna istotna sytuacja w meczu to 73. minuta i dwójkowa akcja Kuświka z Ricardinho. Celeban zatrzymał piłkę ręką i sędzia nie miał wątpliwości - rzut karny. Do piłki podszedł Ricardinho i bardzo pewnie pokonał Słowika.

W 77. minucie po raz kolejny z rzutu wolnego celnie dośrodkowywał Mączyński, ale Wojciech Golla nieznacznie pomylił się i oddał strzał głową obok bramki Thomasa Dahne.

Po raz kolejny goście zagrozili w 85. minucie. Mączyński próbował strzelać po ziemi, piłkę przejął Piech, oddał strzał, który świetnie obronił Dahne, futbolówka trafiła pod nogi Robaka, ale ten uderzał fatalnie - piłka wyleciała poza stadion.

W 93. minucie stały fragment gry, zamieszanie pod naszą bramką i Tarasovs z bliskiej odległości wepchnął piłkę do bramki, jednak po weryfikacji VAR sędzia nie uznał tego gola i zaraz po tym zakończył spotkanie.

Nasza gra nie zachwyciła, ale zawodnicy walczyli i wyszarpali wreszcie 3 punkty i zbliżyli się na jedno oczko do bezpiecznych pozycji, które zajmują Arka Gdynia oraz Górnik Zabrze. Następny mecz już w sobotę 13 kwietnia o godz. 18:00 z Zagłębiem Sosnowiec. Gorąco zachęcamy do zapisów na wyjazd, które potrwają do środy. Więcej szczegółów na naszym fanpage'u facebook.com/sskwp.

29. kolejka Lotto Ekstraklasy 2018/2019, 08.04.19 r., godz. 18:00, Stadion im. Kazimierza Górskiego, Płock
Wisła Płock 2:0 (0:0) Śląsk Wrocław
Bramki: Furman 64', Ricardinho 73' (k.)
Sędzia: K. Jakubik
Frekwencja: 3096 widzów

Wisła Płock (4-4-1-1): Dahne - McGing, Łasicki, Uryga, Garcia - Merebashvili (Stevanović 59'), Furman, Rasak, Szwoch (Borysiuk 88') - Ricardinho - Angielski (Kuświk 59')
Rezerwowi: Borysiuk, Kuświk, Marazas, Stępiński, Stevanović, Zawada, Żynel
Trener: L. Ojrzyński
Żółte kartki: -

Śląsk Wrocław (4-2-3-1): Słowik - Celeban, Tarasovs, Golla, Hołownia - Mączyński, Łabojko (Gąska 75') - Musonda (Ahmadzadeh 67'), Chrapek, Pich (Piech 81') - Robak
Rezerwowi: Ahmadzadeh, Dankowski, Gąska, Pawelec, Piech, Szczepan, Wrąbel
Trener: V. Lavicka
Żółte kartki: Chrapek 46', Golla 76', Piech 90+6'

szymi

fot. Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl

Niby zwykły poniedziałek - szkoła, praca, obowiązki. Nic bardziej mylnego. O godzinie 18:00 Wisła podejmie przy Łukasiewicza 34 Śląsk Wrocław kończąc 29. kolejkę Lotto Ekstraklasy 2018/2019.

Dla obu drużyn to ważny mecz, gdyż obie drużyny znajdują się w strefie spadkowej. W dużo gorszej sytuacji niestety znajdują się Nafciarze. Zajmujemy obecnie 15. miejsce w tabeli z dorobkiem 24 punktów (4 punkty straty do bezpiecznego miejsca), na co składa się 5 wygranych, 9 remisów i 14 porażek, 35 goli strzelonych i 48 straconych. Śląsk natomiast zajmuje 11. miejsce zdobywając dotychczas 31 punktów - 8-krotnie zwyciężając, 7 razy remisując, 13-krotnie przegrywając, strzelając 35 goli, a tracąc 34 bramki.

Nafciarze na własnym boisku w tym sezonie spisują się słabo. Dotychczas w 14 meczach wygrali tylko 3 razy, tyle samo razy zremisowali, a przegrali aż 14-krotnie... Wrocławianie natomiast na wyjazdach też nie błyszczą: bilans 3-4-7 wrażenia na nikim nie robi.

Do tej pory w swojej historii obie ekipy mierzyły się 10 razy. 4-krotnie wygrywała Wisła, 3 razy padł remis, 3 razy wygrywał Śląsk. Bilans bramek to 13-13.

Ostatnie starcie Wisły ze Śląskiem zakończyło się efektownym zwycięstwem 0:3 płocczan we Wrocławiu przy okazji 14. kolejki 3 listopada 2018 roku. Gole dla nas strzelali wówczas Damian Szymański, Ricardinho i Giorgi Merebashvili, a przypomnijmy, że przez większość spotkania graliśmy w osłabieniu po czerwonej kartce Adama Dźwigały.

Odkąd zespół Wojskowych objął Vitzeslav Lavicka, to drużyna zrobiła ogromny postęp w grze defensywnej. Obrona Śląska jest ex aequo z Lechią najlepsza na wiosnę. Wrocławianie stracili tylko 4 gole (w tym 2 z rzutów karnych). Koncentracja na tym aspekcie gry przynosi efekty - Śląsk zaczął ciułać punkty i ma 7 oczek przewagi nad strefą spadkową. Nie jest to zespół szczególnie skuteczny w ataku, a cała odpowiedzialność za strzelanie goli spoczywa właściwie na Marcinie Robaku - zdobywcy 13 bramek w tym sezonie, a więc praktycznie 1/3 z całego dorobku drużyny. Drugi Robert Pich ma na koncie 4 gole. Po zawieszeniu za żółte kartki wróci drugi ze wspomnianych oraz Krzysztof Mączyński - filar środka pola. Pauzować będą Łukasz Broź i Mateusz Radecki, którzy są kontuzjowani.

W naszym zespole po raz kolejny zmiany. Mecz ze Śląskiem poprowadzi z ławki trenerskiej już trzeci szkoleniowiec w tym sezonie. Po Dariuszu Dźwigale, Kibu Vicuni posadę objął Leszek Ojrzyński, który miał już okazję pracować w Płocku 11 lat temu. Sam nie ma zbyt dobrych wspomnień z tamtym okresem i ze Śląskiem - po domowej porażce 0:4 w kwietniu 2008 roku został zwolniony. Jednak nie ma co wracać do przeszłości - nie ma ona powiązania z teraźniejszością w tym wypadku. Drużyny prowadzone przez Ojrzyńskiego (szczególnie Korona i Arka) cechują się ogromnym zaangażowaniem, wolą walki i determinacją, a wydaje się, że zawodnikom Wisły brakowało tej ikry w ostatnich spotkaniach. Nafciarze po prostu muszą zacząć wygrywać, to ostatni dzwonek na przebudzenie. Tyle samo punktów ma ostatnie Zagłębie Sosnowiec, a do bezpiecznego miejsca tracimy 4 punkty. Na boisku do zgarnięcia jest jeszcze 27 punktów, więc nic straconego. Miejmy nadzieję, że pozytywnie zadziała tzw. efekt nowej miotły.

Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie na stadion. Walczmy razem z zawodnikami o utrzymanie w Ekstraklasie. Przyszła wiosna, przyszedł nowy trener, przyjdźmy i dziś my z głośnym dopingiem.

MJ

Partnerzy

FacebookYouTube © 2018 Wszelkie pawa zastrzeżone SSKWP. Projekt i wykonanie: Hedea.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem